Poznajmy się – piknik sąsiedzki na ulicy Dajwór!

W ramach sierpniowej Rodzinnej Niedzieli Żydowskie Muzeum Galicja zaprasza Piknik sąsiedzki  na ulicy Dajwór w Krakowie

Już 27 sierpnia w godzinach 11-14 w Żydowskim Muzeum Galicja i kilku innych miejscach na ulicy Dajwór  będą czekały na Was różne atrakcje i niespodzianki. Czytaj dalej

Reklamy

Paul S. Kemp „Lordowie Sithów”

W jak głosi tytuł powieści, czytelnik będzie miał możliwość spojrzeć na postaci Vadera i Imperatora, ich relację uczeń-mistrz. Czy Darth Vader jest pewien ścieżki, którą obrał? Czy Imperator darzy zaufaniem swojego ucznia?

Drugim wątkiem powieści jest działalność ruchu Wolnego Ryloth, dowodzonego przez Chama Syndullę. W jaki sposób odzyskać niepodległość planety zniewolonej przez Imperium? Gdzie jest granica między terrorem, a walką o wolność?

Oto dwa główne motywy powieści, ponadto pragnę zwrócić swoją uwagę na jeden drobny motyw, który w ramach powieści pozostaje otwarty, ale w każdym razie mnie zainteresował. Jak będą wyglądały akcje ratunkowe przyszłości? Na jakie ewentualności należy się przygotować? Jakich ludzi obarczyć odpowiedzialnością za bezpieczeństwo innych?

„Lordowie Sithów” stawiają wiele pytań na różnych płaszczyznach, pod tym względem oceniam książkę jako wartościową. Ponadto uważam, że fabuła i dialogi zostały poprowadzone na tyle dynamicznie, żeby zatrzymać czytelnika przy lekturze (w sumie dobrze się złożyło, gdyż tę książkę wybrałem jako podstawę do mierzenia swojego tempa czytania).

Książkę polecę myślicielom takim jak ja (zwróćcie uwagę na ilość postawionych przeze mnie pytań retorycznych). Bardzo podobała mi się jej dynamika, raz subtelne, raz bardzo wyraźne przedstawienie postaci, ich decyzji i postaw.

„Gildia Magów. Księga Pierwsza Trylogii Czarnego Maga.” Trudi Canavan.

Literatura fantasy wiąże się z początkiem mojej czytelniczej przygody w ogóle. Miałem na ogół poważne problemy z nauką czytania, szła mi ona dosyć opornie. Nie miałem żadnej motywacji do sięgania po książki. W tym czasie, cztery lata starsza ode mnie siostra czytała pierwszy tom Harry’ego Pottera, był rok 2000, toteż młody czarodziej zdążył zyskać na popularności. Również i ja sięgnąłem po tę książkę… I wtedy się zaczęło. Kamień filozoficzny wciągnął mnie tak mocno, że nie tylko poprawiła się moja umiejętność czytania. Zacząłem sprawiać rodzicom problemy, ponieważ nie przerywałem czytania kładąc się do łóżka, ale schowany z lampką pod kołdrą wchłaniałem kolejne strony, rozdziały, tomy… Tak się zaczęło… A potem… Cóż, to już materiał na inną opowieść, a tymczasem pochylmy się na mojej ostatniej lekturze.

Gildia Magów opowiada o młodej dziewczynie Sonei, mieszkance slumsów Imardinu – stolicy fantastycznej krainy Kyralia. W czasie dorocznej akcji oczyszczania miasta z żebraków, włóczęgów i bezdomnych, młoda dziewczyna w zemście za niesprawiedliwe traktowanie rzuciła kamieniem w grupę czarodziejów. Choć z założenia była to jedynie forma wyładowania złości – magów chroniła stworzona przez nich bariera – to kamień przeniknąwszy magiczną barierę uderzył w skroń jednego z czarodziejów. Od tego momentu dla Gildii Magów rozpoczął się okres gorączkowych poszukiwań dziewczyny z niższych sfer, która wykazała posiadanie zdolności magicznych. Dla Sonei i jej przyjaciół to okres ucieczki i ukrywania się przed Gildią, która w ich ocenie jest narzędziem ucisku klasowego i cierpienia prostej ludności.

Książka porusza kilka ciekawych wątków. Jednym z nich jest temat walki klasowej. Otóż Kyralia to miasto wyraźnie podzielone. Wystarczy spojrzeć na dołączoną mapę. Imardin składa się na dwa okręgi; okrąg wewnętrzny, gdzie mieszkają najbogatsi, najbardziej wpływowi mieszkańcy i sam król w swoim pałacu oraz okrąg zewnętrzny, przeznaczony dla drobnych mieszczan. Jak do każdego większego miasta ściągają tam różni włóczędzy i żebracy. Wiele lat przed czasem akcji powieści wcześniej panujący król zadecydował o przeprowadzeniu tuż przed nadejściem zimy czystki, aby usunąć z miasta najuboższych, którzy zdaniem najbogatszych stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa miasta. Coroczne czystki powodują scysje i nieporozumienia pomiędzy klasami.

Magowie zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenie dla siebie samej tudzież bliskich stwarza Sonea obdarzona mocą, której nie kontroluje. Ponieważ w czasie jej pierwszego poważnego zetknięcia z magami doszło do spowodowanego przez nich wypadku, nie darzyła ich nawet śladowym zaufaniem. Dopiero na drodze małych kroków, powoli i bez pośpiechu, dzięki szeregowi małych, obustronnych ustępstw powstaje cienka nić zaufania między Soneą i magiem Rothenem. Myślę, że to bardzo pouczający o relacjach międzyludzkich motyw.

Powieść zdecydowanie stanowi długi wstęp do większej całości, ale ponieważ Trudi Canavan wykazała się niezwykle lekkim piórem to książkę czyta się bardzo szybko. Można, co prawda narzekać na przewidywalne zakończenie, ale należy zwrócić uwagę, że właściwie na samym końcu pojawia się problem, który każe czytelnikowi sięgnąć po kolejny tom z palącym zaciekawieniem. Gildię Magów polecam wszystkim zainteresowanym motywem magii w fantastyce, a także chcącym zrozumieć jak łatwo jest stracić czyjeś zaufanie, a jak trudno jest je odzyskać.

U. Eco „Temat na pierwszą stronę”

Umberto Eco jest mi bliski od dzieciństwa, ponieważ już, jako ośmiolatek miałem okazję obejrzeć ekranizację Imienia róży, a mniej więcej w tym samym czasie, niezrozumiale przeczytać powieść – wszystko zdecydowanie za wcześnie, nie tyle chodzi mi o scenę w kuchni, a ilość wątków, postaci i wydarzeń zaczerpniętych z historii Europy, kultury, teologii, filozofii. Dopiero parę lat temu, już w czasach licealnych wpadł mi do ręki audiobook, znałem już wtedy szereg opowiadań i powieści o Sherlocku Holmesie A. C. Doyle’a, niebo bliższa była mi chociażby historia i filozofia. Wtedy dopiero zrozumiałem, jak bardzo twórczość literacka Eco bliska jest jego pracy naukowej. Że właściwie każda postać, oprócz głównych bohaterów, zostawiła po sobie jakiś ślad w historii, a główni bohaterowie to naprawdę Sherlock Holmes i Doktor Watson przebrani w mnisie habity i rzuceni w czasy późnego średniowiecza.

Najnowsza i ostatnia powieść Umberto Eco opowiada o procesie powstawania nowatorskiego dziennika Jutro. Motywem przewodnim czasopisma ma być wyprzedzanie faktów przed konkurencją, publikowanie treści takich, jakich pragnie czytelnik. Główny bohater powieści, Pan Colonna ma za zadanie opisać przygotowania do powstania tego dziennika jako ghost writer redaktora naczelnego, pana Simei’ego.

W historii ważną rolę pełnią dwa wątki. Pierwszy z nich to odkrycie jednego z redaktorów, Braggadocio, dotyczące okoliczności śmierci Mussoliniego. W serii rozmów z Colonna Braggadocio wyjawia mu swoje domysły i spekulacje na temat powojennej historii Italii. Chociaż mają one formę raczej sensacyjnych rewelacji niż zebranych i uporządkowanych faktów, to praca tego nieco szalonego redaktora może przynieść naprawdę niepożądane skutki. Przy tej okazji jak to zwykle bywa u Eco, czytelnik ma okazję poznać szereg prawdziwych organizacji, takich jak Loża P2, Czerwone Brygady, a także wydarzeń np. afera wokół Banku Watykańskiego, co osobiście bardzo sobie cenię, jako edukacyjny wątek poboczny.

Drugim istotnym wątkiem jest rola mediów w kształtowaniu opinii publicznej. W zależności od tego jak pisze się o urzędującym papieżu, wady którego polityka się nagłaśnia, jaki styl bycia się promuje, takie wzorce przejmują czytelnicy prasy, słuchacze radia. Czytelnik dowiaduje się jak potężna jest tzw. czwarta władza, jak może wpływać na rzeczywistość, manipulować społeczeństwem. Czy jest to ostrzeżenie przed zakłamaniem w mediach? Nie potrafię tego powiedzieć. Wydaje mi się, iż są to rozważania na temat tego, jaką iluzję można zaszczepić w umysłach ludzi zbyt leniwych, aby podjąć się rozwoju intelektualnego wykraczającego poza progi szkół.

Powieść polecam przede wszystkim każdemu pragnącemu pogłębić swoją wiedzę o świecie mediów, sposobach wpływania na opinię publiczną. Ponad to wszystko książka stanowi dobrą zabawę, ponieważ jest okraszona charakterystycznym dla Eco poczuciem humoru (zob. Zapiski na pudełku od zapałek). Pomimo całego ładunku nawiązań kulturowych i historycznych, powieść czyta się jak dobry dziennikarski thriller. Zachęcam do sięgnięcia po inne książki – nie tylko literaturę piękną – Umberto Eco, bo choć zabrzmi to infantylnie, bawiąc uczył, a ucząc bawił.

Lista książkowych zaległości

Lista moich książkowych zaległości:

  1. Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa.
  2. Ted. Jak wygłosić mowę życia.
  3. Sherlock Holmes. Biografia nieautoryzowana.
  4. Jezus z Nazarethu.
  5. Wstańcie, chodźmy!
  6. Światłość Świata.
  7. Księga Inkwizycji.
  8. Święci ze Śląska.
  9. Krzyż i Sztylet.
  10. Święty Graal, Święta Krew.
  11. Templariusze.
  12. Opowieści chasydów.
  13. Szepty krakowskich rabinów.
  14. W blasku menory.
  15. Żydzi, wiara i życie.
  16. Przemilczane ludobójstwo na kresach wschodnich.
  17. Pięść Dawida.
  18. Mossad.
  19. Łzy Nemezis.
  20. Żmija.
  21. Most do Therrabiti.
  22. Coś mocniejszego .
  23. Resortowe dzieci. Media.
  24. Niedawne odkrycie wielkiego Kataju, albo Państw Tybetu.
  25. Victoria.
  26. Dywizjon 303.
  27. Dubaj.
  28. Sztuka podróżowania.
  29. Książę. Rozważania.
  30. Świt Jedi. W nicość.
  31. Tajemnica Prezbitera.
  32. Księgi Jakubowe.
  33. Temat na pierwszą stronę.  

Oto lista książek, które rozpocząłem czytać, ale z jakiegoś powodu przerwałem lekturę. I nie koniecznie chodzi tu o wartość tych pozycji. Taki już po prostu jestem. Zaczynam czytać jednocześnie wiele rzeczy naraz, a potem nie wiem co czytać w danej chwili. Stawiam sobie za cel uporanie się z tą listą. Jako pierwsza pójdzie na warsztat antologia opowiadań Rafała A. Ziemkiewicza „Coś mocniejszego”.

Jest tego ponad 30 książek. W zasadzie mam co czytać przez długi czas bez zaopatrywania się w nowe pozycje (nie pytaj :P).